terenówka
Z powodu przerwy technicznej serwisu Crossroads, zgłoszenia do terenówki są przyjmowane przez maila lub formularz zgłoszeniowy zamieszczony poniżej.
Uwaga! Termin zgłaszania się do gangów uczestniczących w grze terenowej mija 30 czerwca.
Yosemite jest pułapką. Od czasu gdy bogowie rozświetlili wszystkie strony świata wieloma słońcami, ta dolina stała się więzieniem. Niewielu tutaj dociera lecz nikt nie wychodzi. Wokół rozciąga się niekończąca pustynia, która zabija szybciej niż szpony dzikusów z Yosemite. Starożytne zło co nocy zbiera krwawe żniwo. Ludzie odprawiają bluźniercze rytuały aby móc przeżyć jeszcze jedną noc. Jeśli cokolwiek wiesz o tej przeklętej dolinie znaczy to, że jesteś jej więźniem - stąd nie ma ucieczki.
Tegoroczna terenówka postapokaliptyczna odbędzie się w konwencji Cthulhushimy - połączenia Mitów Cthulhu i uniwersum Neuroshimy. Takie założenia wymuszają pewną reorganizację dotychczasowej struktury gry.
Podzieliliśmy ja na dwie części, które będą się ze sobą przeplatać.
Dzień: - etap walki (zasady ASG)
Aby obozy mogły przetrwać kolejną dobę, muszą zdobyć w ciągu dnia 50 pkt zapasów wody i 50 pkt zasobów żywności.
W dolinie Yosemite, w której dzieje się akcja tegorocznej terenówki jest tylko jedna przepompownia wody, a więc trzeba o nią walczyć podczas eventów ASG. Battleliderzy obu grup (ustali ich dowództwo) dogadują o której nastąpi starcie i w jakich siłach (aby szanse były wyrównane jeden z MG pilnuje negocjacji dotyczących warunków "ustawki").
Za wygrany mecz gang zdobywa +15 pkt, za przegrany -5 pkt. Eventy ASG odbywać się będą zgodnie z przyjętymi zasadami tego sportu, bez respawnów w obrębie tego samego starcia. Jeżeli, któryś z graczy otrzyma trafienie w dowolną część ciała, musi zejść z pola walki i poczekać na następny event. Podczas starć gracze nie wcielają się w swoje główne postaci lecz bezimiennych wojowników których zadaniem jest tylko walka. Przyjmujemy takie reguły ze względu na logikę gry, a nie w celu jej spłycenia.
Żywność i inne dobra (paliwo, broń, ubiór) można zebrać podczas wykonywania zadań eksploracyjnych. Polowania, przekopywanie zakamarków, wykonywanie zleceń od NPC to tylko przykłady takich questów. Każde znalezisko będzie miało unikatową wartość punktową. Podczas zadań eksploracyjnych, gracze wcielają się w swoje główne postaci i dotyczyć ich będą wszelkie reguły i konsekwencje starć czy pojedynków.
Jeżeli jakaś grupa nie nazbiera puli punktów wody lub żywności na dany dzień, to otrzyma utrudnienia podczas nocnej części gry.
Uwaga! Podczas dnia będą również przeprowadzane zadania wynikające z nocnej fabuły - ich stopień trudności będzie znacznie wyższy i o wiele poważniejsze konsekwencje grożą postaci. Oczywiście nagroda również będzie proporcjonalnie większa.
Noc:
W obozach gangów Desperados i Szponów wieczorem będzie rozgrywana drama (narracyjna odmiana LARPu). Jej rozpoczęcie zasygnalizują bębny, które zaczną dudnić o 20.00, a zamilkną o 24.00. Podczas tych czterech godzin, co wieczór będziecie mieli okazję zgłębić wątki fabuły, która ma ostatecznie rozwiązać tajemnice Yosemite. Historia tego miejsca już niebawem zagości na stronie Tornado. Jej strzępy można poznać na naszym forum.
Poniżej możecie przeczytać intro fabularne dla tegorocznej terenówki. Yosemite to bardzo niebezpieczne miejsce
- No to władowałem się w niezły kanał...
Smiley popatrzył resztki skorodowanej tablicy wiszącej tuż przy pustej framudze drzwi na froncie zrujnowanego budynku przed którym zatrzymał samochód. Zarysy ciemnych liter na pokrytej liszajem rdzy blaszanej płytce układały się w słowa.
- „Yosemite Park Rangers Stati”...
Z trudem literując odczytał częściowo zatarty napis. Za jeden z odchylonych boków odstającej tablicy ktoś wepchnął powiązane kolorowymi nitkami gałązki. Zabawne było to, że były ułożone w kształt z grubsza przypominający sylwetkę człowieka.
- Cholera, gdzie ja jestem?
Rozejrzał się dookoła, próbując przeniknąć wzrokiem rozciągniętą między potężnymi pniami zasłonę mroku. Niestety poza smętnymi pozostałościami budynku, do którego wiodła wąska, asfaltowa dróżka, spękanej kory pokrywającej najbliższe pnie wielkich drzew i jasnej plamy swojego samochodu nie dostrzegł nic. Ani śladu dalszej drogi. Zabłądził... Nie zdarzyło mu się to nigdy do tej pory. Do tej pory...
- Wiedziałem. Jasna cholera, wiedziałem...
Przypomniało mu się przeczucie, które miał, kiedy facet w knajpie „Hells kitchen” w Phoenix prosił go o przewiezienie drewnianej skrzyni do Los Angeles. Jakiś głos wewnętrzny mówił mu wtedy, że to nie jest dobry pomysł i nie powinien brać tego zlecenia. Ale nawet krzyk rozsądku każdego kuriera milknie na widok czerwonego transportera pełnego butelek coca-coli. Za takie wynagrodzenia Smiley mógłby pojechać nawet do piekła i z powrotem... Zapakował ładunek i pojemnik z colą do bagażnika, wziął namiary na niejakiego Dobsona, któremu miał dostarczyć przesyłkę i ruszył w drogę.
Trasa była prosta jak w pysk strzelił, nawierzchnia na międzystanowej „dziesiątce” też względnie przyzwoita, wyglądało więc, że ta skrzynka coli będzie jednym z łatwiej zarobionych gambli w jego życiu. Wszystko było OK do momentu, kiedy usiadł na ogonie potężnego czarnego Buicka Rivery z 1965 roku. Grat wlókł się niemiłosiernie więc Smiley płynnie przeskoczył na sąsiedni pas i przycisnął gaz do podłogi, chcąc go wyprzedzić. Kierowca buicka miał chyba jednak inny pogląd na tą kwestię, bo prawie w tym samym momencie czarny szeroki tył archaicznego pojazdu majestatycznie wpłynął przed maskę escorta. Smiley mnąc w ustach przekleństwo nacisnął hamulec, wiedział, że lewa tarcza jest prawie w rozsypce, starał się więc manewrować również kierownicą, żeby auto nie stanęło w poprzek drogi. Udało się, ale niewysprzęglony do końca silnik protestacyjnie zagulgotał i zgasł. Kurier nerwowo przekręcił kluczyk wpatrując się w czerwone światła, które wyraźnie zwolniły. Tamten czekał na niego! Ruszył z wizgiem sfatygowanych opon, licząc, że wyminie toczący się powoli czarny pojazd, niestety skończyło się to podobnie jak poprzednio, rozłożysty zad buicka pojawił się błyskawicznie tuż przed nim. Próba zepchnięcia zabytkowego pojazdu też nie wypadła pomyślnie, auto trzymało się drogi jak przyklejone. Nacierający na jego tylni zderzak, dymiący oponami escort, mimo wciśniętego w podłogę pedału przyspieszenia i wściekłego ryku żyłowanego silnika nie był w stanie nawet o jotę zwiększyć jego prędkości i zmienić toru jazdy. W końcu Smiley odpuścił, wlókł się za ciemnym gratem z prędkością kilku mil na godzinę i tylko co jakiś czas wysyłał pod adresem jego kierowcy wiązankę wymyślnych inwektyw. Wreszcie buick wrzucając lewy kierunkowskaz skręcił w jakąś boczną drogę. Z westchnieniem ulgi, kurier ponownie mocniej nacisnął gaz, chcąc nadrobić stracony czas. No i zamiast do Los Angeles trafił tutaj... Sam nawet nie wie jak, pamięta tylko tablicę z fosforyzującą strzałką i napisem „Los Ang...”, a później przejazd przez jakby bramę wydrążoną w pniu jednego z tych potężnych drzew, które rosły dookoła.
- Trudno, trzeba wracać...
Wsiadł do samochodu, przelotnie zerkając na zderzak z przodu pojazdu. Jego pospawany z calowych rurek ze stali szkielet był mocno powyginany i w kilku miejscach popękał.
- Ciekawe, czy dużo ze mnie za to zedrą?
Wiedział, że handlarze z Miasta Aniołów nie należą do najtańszych, oferują dobry towar, ale za konkretne gamble, miał nadzieję, że z rzemieślnikami nie będzie podobnie.
Coś trzasnęło między drzewami, Smiley szybko zerknął w tamtą stronę, ale zdołał dostrzec tylko poruszające się krzewy i poczuł na sobie czyjś wzrok. Nie chciał się przekonać nawet czyj, w takich opuszczonych miejscach mogło być to wszystko, a on nie chciał zawrzeć bliższej znajomości z żyjącym w takiej głuszy stworzeniem. Nawet, jeśli byłby to nie mutant czy zwierzę, ale człowiek. Wskoczył za kierownicę escorta i zamiatając snopem światła z reflektorów po wiekowych pniach zawrócił i ruszył w stronę z której przyjechał. Przez dźwięk silnika usłyszał jakiś miarowy huk, brzmiący jak praca jakiegoś potężnego silnika. Po chwili jednak zmienił zdanie, znał taki hałas, słyszał go już w Salt Lake City. Wyznawcy Makumby grali tam na takich dużych bębnach. To był właśnie taki dźwięk.
Coraz mniej mu się to miejsce podobało, dobrze, że je opuści... Samochód podskakując na nierównościach asfaltowej dróżki zostawił za sobą zrujnowany budynek i zanurzył się w między drzewami. Po chwili jednak musiał stanąć, asfalt kończył się u stóp jednego z majestatycznych zielonych gigantów. Smiley pamiętał, jak pokonywał tunel wydrążony w jego pniu, ale teraz tunelu nie było. Starał się pozbierać myśli, ale wściekły huk bębnów powielany przed echo nie pozwalał mu na to. Dudnienie instrumentów odbijało się gdzieś pod sklepieniem czaszki niemal rozsadzając ją od środka. Wtem ryk bębnów ucichł, zamiast niego zza pękniętej obudowy głośnika rozległa się muzyka i lekko zachrypnięty głos zaczął śpiewać:
„...It boils with every poison you can think of
And I'm underneath the streetlight
But the light of joy I know
Scared beyond belief way down in the shadows
And the perverted fear of violence...”
Smiley popatrzył na miejsce, gdzie kiedyś było radio, trzymał tam aluminiową manierkę i kartki z adresami klientów, ale zamiast nich zobaczył grafitową płytkę ze srebrnym napisem Kenwood i zielonkawym wyświetlaczem przez który przesuwał się napis: „Chris Rea - The Road To Hell”.
Coś mokro plasnęło o przednią szybę. Kurier z przerażeniem dostrzegł ściekający po niej czerwony strumień i leżący na masce parujący wciąż galaretowaty kształt. Tuż obok niego leżała ciągnąca za sobą długi nerw, gałka oczna wpatrująca się w niego przenikliwie otoczoną błękitną tęczówką czarną plamką źrenicy.
„...Chokes the smile on every face
And common sense is ringing out the bell
This ain't no technological breakdown
Oh no, this is the road to hell...”
Krzaki po lewej stronie pojazdu zaszeleściły, Smiley szybko popatrzył w stronę źródła hałasu. Nie był pewny co zobaczył, w trwającej ułamek sekundy przeraźliwej chwili zdał sobie sprawę, dlaczego ciemność budziła lęk i jakie bluźniercze stwory kryła pod swoim płaszczem. Potem już tylko krzyczał. Aż do końca świata.
Gdzieś daleko grały bębny...
autorem tekstu jest Andrzej "Yendrek" Olszewski
szczegóły na forum.
Zapisy i informacje o Gangu Szponów
Zapisy i informacje o Gangu Desperados








